sobota, 18 lutego 2017

Shadowhunters. Film i serial.



Książka Cassandry Clare, parę lat temu sprawiła, że świat oszalał. Znam bardzo mało osób, które o przygodach Clary Fairchild w ogóle nie słyszały. Oczywiste było to, że tak popularna historia musi zostać zekranizowana. Tak właśnie powstał film: "Dary Aniołów. Miasto kości", gdzie w roli głównej zagrała Lily Collins. Jednak film nie odniósł takiego sukcesu jak wszyscy mogliby się spodziewać. Dlatego w 2016 roku nastąpiła premiera serialu pt.: "Shadowhunters". Wzięłam pod lupę obie produkcje, dlatego chcę podzielić się z wami co o nich sądzę.



Fabuła

Zdecydowanie lepiej pod tym względem wypada film. Jak na ekranizację przystało, bardzo wiele wątków jest zaczerpniętych z książki. Co więcej, możemy nawet rozkoszować się dialogami, które żywcem wzięte są z książki. Przez co jest on bardziej zabawny. 



W serialu jedynie, niektóre rzeczy zaczerpnięte są z książki. Ogólny zarys jak najbardziej się z nią zgadza, ale osoba, która przeczytała powieść pani Cassandry Clare, od razu wyłapie, że "Shadowhunters" ma bardzo mało wspólnego z pierwowzorem. Czasami może to wyjść jak najbardziej na korzyść. Doskonałym na to przykładem są "Pamiętniki wampirów". Serial odniósł niesamowity sukces, natomiast książki osobiście nie byłam w stanie przetrwać. Niestety w tym przypadku wydaje mi się, że nie do końca wyszło to na dobre. 

Niektóre sceny są sztuczne i przerysowane, a efekty specjalne tak marne, że szkoda gadać. Jednak wielkim plusem jest to, że fabuła nie skupia się jedynie na Clary. Mamy większą możliwość na zapoznanie się z innymi bohaterami, a wątki z ich udziałem są niezwykłym urozmaiceniem. Mam tu w dużej mierze na myśli wątek Aleca i Magnusa, na który w serialu jest wywierany o wiele większy nacisk niż w filmie, czy nawet chociażby w książce. 



Bohaterowie i ich gra

Głowni bohaterowie o wiele bardziej odpowiadają mi w filmie. Lily Collins świetnie sprawdza się w roli zagubionej w nowym świecie dziewczyny. Natomiast Jamie Campbell jest Jacem idealnym. Nie dość, że jest wysoki i przystojny, to jego brytyjski akcent podkreśla jego wyjątkowość. Poza tym przez większość filmu wydaje się być niewzruszony i twardy, a właśnie taki był jego pierwowzór.



Natomiast jeśli chodzi o serial, to jestem niezbyt pozytywnie zaskoczona. Katherine McNamara w ogóle nie pasuje do roli Clary. Już od pierwszego odcinka niesamowicie mnie irytuje. Bardziej pasuje do niej rola wrednej dziewczyny, bo jej wiecznie zdziwiona mina niemal nigdy się nie zmienia, a płacz, czy atak paniki w jej wykonaniu, w ogóle mnie nie ruszały, były tak sztuczne i nierealistyczne, iż byłam w szoku, że ta dziewczyna jest aktorką, która ma na swoim koncie tak wiele filmów.



Z Jacem, to też kompletna klapa. W przeciwieństwie do Jamiego, którego możemy zobaczyć w filmie, nie jest tak twardym typem. Przynajmniej raz w odcinku widzimy jego słynną minę "zbitego psa". Poza tym z bardzo przystojnego mężczyzny jakimś cudem zrobili, takiego typowego chłopaka z siłowni, który przez większość czasu potrafi jedynie przeglądać się w lustrze. Jak tego dokonali, to nie mam zielonego pojęcia.

Jednak, żeby nie było, że to czysty hejt na serial, to muszę przyznać, że dobór aktorów drugoplanowych zdecydowanie bardziej im się udał. Najbardziej do gustu przypadły mi postacie: Aleca, Magnusa i Isabell. Nie dość, że wizualnie sprawdzają się lepiej niż aktorzy filmowi, to nie są tak sztuczni jak ich koledzy z planu.



Podsumowanie

Nie przepadam za filmem. Na początku miałam co do niego bardzo negatywne nastawienie. Pewnie ze względu na to, że byłam świeżo co po lekturze i byłam w stanie wychwycić niepasujące szczególiki, których z upływem lat przestałam dostrzegać. Jednakże do dziś pamiętam jak bardzo wkurzona byłam, że jeden z ważniejszych wątków, które były w książce zostały potraktowane tak, a nie inaczej. Niemal od razu wyjawiono kłamstwo Valentina. Co było wręcz niewybaczalne, bo właśnie to sprawiło, że większość czytelników nie było w stanie wytrzymać, kiedy w ich ręce trafi tom drugi, a tutaj po prostu to zrujnowano. Niemniej jednak bardzo chciałabym zobaczyć kontynuację, ponieważ to fajnie mogłoby odświeżyć tą historię.



Serial pozostawia bardzo wiele do życzenia. Wprost nie do przyjęcia jest, to, żeby główni bohaterowie irytowali odbiorcę. W końcu, to oni grają tutaj główne skrzypce. Jedyne co sprawiło, że przetrwałam pierwszy sezon, to moja ciekawość oraz obecność wątków, które w książce nie występowały. Te same rzeczy sprawiają, że mam zamiar dać temu serialowi jeszcze jedną szansę i obejrzeć sezon drugi. Kto wie, może aktorzy zaczną uczyć się na swoich błędach i stanie się cud.

Zdecydowanie u mnie w tym zestawieniu wygrywa film. Choć nie należy on do najlepszych, to w porównaniu do serialu wypada o wiele lepiej. 

Fajny filmik, w którym znajduje się zestawienie wielu scen, które znajdują się w obu produkcjach.

_________________________
Oglądaliście film i/lub serial? Koniecznie napiszcie co o nich sądzicie.

10 komentarzy:

  1. Film średnio mi się podobał, a serial oglądałam głównie dla Magnusa i Aleca, bo Jace i Clary to kompletna klapa :/ Skończyłam pierwszy sezon i jakoś nie mogę zmusić się do zaczęcia drugiego. Może kiedyś się przemogę, ale raczej w odległej przyszłości :)
    Pozdrawiam,
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że swoją przygodę z Shadowhunter zakończę na pierwszym sezonie, ale CatVloguje mówiła o tym, że serial wskoczył na o wiele wyższy poziom, a gra aktorska się poprawiła, więc koniecznie muszę przekonać się na własnej skórze.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  2. Oglądałam film - był całkiem fajny, ale bez większego szału. xD
    A do serialu wcale mnie nie ciągnie, może dlatego, że nie jestem jakąś wielką fanka książek - podobały mi się, ale juz wiele elementów mi umknęło, a Jace był dość irytujący. Shadowhunters sobie odpuszczę. :)
    Pozdrawiam! :>
    recenzjeklaudii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, film to taki przeciętniak.

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą w 100%! Bardzo lubię książki Cassandry Clare i - niemal fizyczny - czułam ból, gdy zobaczyłam to co zrobili w serialu. Film jeszcze jestem w stanie zaakceptować. Jonathan Rhys Meyers w roli Valentine'a bardzo mi się podobał. Tak samo jak Jamie Campbell Bower i Lily Collins. W serialu natomiast strasznie nie pasuje mi dobór aktorów, ich sztuczna gra i ... włosy Clary.
    Gdyby wziąć obsadę z filmu: Jace, Clary i Valentine i dołączyć do nich serialowego Aleca, Magnusa i Isabelle - wyszłaby świetna ekranizacja książek. Poza tym ja w roli matki Clary nie widzę nikogo oprócz Leny Headey!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jestem jak najbardziej za wrzuceniem serialowych: Aleca, Magnusa i Isabelle do filmu no i przy okazji mogliby dać im dodatkowe sceny, bo w filmie jest ich niestety bardzo mało. :/
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  4. Oglądnęłam pierwszy sezon serialu i plułam sobie w brodę, dlaczego ja to robię. Ale później z ciekawości sięgnęłam po 2 sezon i... McNamara ujarzmiła swoje kudełki, już nie wyglądają jak napromieniowana marchewka. Trochę jej gra aktorska się ogarnęła i już mnie tak nie wnerwia. Za to Jace... Jace w serialu był i będzie ciepłą kluchą. nie ma innego określenia. Za grosz mi Sherwood nie pasuje do tej roli.
    Za to serialowy Alec jest idealny!! Dla niego znoszę katusze w postaci pierogowatego Jace'a <3

    Pozdrawiam
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah
      "Napromieniowana marchewka" i "pierogowaty Jace" - idealne określenia!
      Alec!!! <3
      Aktualnie jestem na 3 odcinku serialu i na razie powiem tylko tyle, że wszystko zmierza w dobrym kierunku. :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  5. Oglądałam pierwszy sezon serialu i początkowo lekko mnie irytowało to, że fabuła tak bardzo odbiegała od tej z książek ;P Ale potem się przyzwyczaiłam i mi się bardzo podobał :D Filmu jeszcze nie oglądałam, ale chcę to kiedyś zmienić :D

    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro przeszkadza ci to, że w serialu było wiele odstępstw od książki, to koniecznie obejrzyj film. Tam scenariusz bardziej trzyma się tego co było w pierwowzorze.
      Jeśli pierwszy sezon ci się podoba, to drugim będziesz zachwycona. :)

      Usuń